MOTOR CZY MOTOCYKL ?

FELIETON WODZA

Tekst - Arkadiusz Giemula

fELIETON napisany w roku 2015

TYLKO MOTOR CZY AŻ MOTOCYKL ?

     Jeżeli klimaty motocyklowe nie są dla ciebie nowością, to zapewne zetknąłeś się kimś, kto beształ innych za użycie nazwy „MOTOR”.  Osobom wchodzącym dopiero w nasze motocyklowe towarzystwo napomnę, że jest to sprawa wałkowana wśród Polskich Motocyklistów dosyć często. Ten temat budzi kontrowersje i rodzi czasami naprawdę dziwne zachowania. Za to ma niestety prawie zawsze formę mało merytoryczną a mocno emocjonalną. Zamiast zgłębiania genezy nazewnictwa, często takie rozmowy kończą się niestety  mało kulturalnie. Osoby używające nazwy MOTOR są często wyśmiewane przez osoby uważające że to obraża ich poczucie piękna języka. Wyzywanie osób używających nazwy MOTOR od wieśniaków i prymitywów, jest niestety częste w takich dyskusjach. Jeżeli tematy kontrowersyjne cię nie interesują to odpuść sobie cały ten rozdział. Ja stwierdziłem że warto ten wątek podnieść w Polskiej książce o Motocyklach. Bardzo zależy mi na integracji motocyklistów, a ten temat rodzi niepotrzebne kontrowersje.  Zwyczajnie nie rozumiem tak głupich i niepotrzebnych spięć. Mam nadzieję że sprawę trochę rozświetlę argumentami. Trzeba raz na zawsze zakończyć te wszystkie kretyńskie spory o nazewnictwo.

 

     A więc … co ja na to? Motor czy Motocykl?

     Ano biorąc pod rozwagę fakty, to można mieć raczej jedno zdanie na ten temat. Mam mały komunikacik do kolegów Motocyklistów których słowo MOTOR tak bardzo bulwersuje. Ano jesteście w błędzie chłopaki !  I to dość zasadniczo niestety. Zaraz wam to grzecznie pokażę i objaśnię. Wyłuszczę swoje zdanie w sposób łopatologiczny, rozbierając na części i argumentując na kilka sposobów.

 

   Już pierwszy argument jaki rzucają na szalę w tej dyspucie osoby będące na „nie” dla nazywania motocykli MOTORAMI mija się z trochę z prawdą. Otóż twierdzą oni iż MOTOR to silnik w sensie stricto i koniec. Ano tak panowie … tak i owszem … oczywiście że nazywa się silniki „Motorami”, racja 100%. Z tym jednak, że tak nazywamy nie TYLKO i jedynie silniki. Zauważcie koledzy, jak dużo nazw w języku Polskim określa kilka różnych przedmiotów. Piłka, koło, pióro, myszka itd. itd. To tylko kilka przykładów jak to samo słowo może mieć co najmniej dwa znaczenia. I dokładnie tak samo jest z tym naszym MOTOR’em. Zresztą określenie MOTOR w stosunku do silników było i owszem używane, ale po pierwsze przez bardzo wąską grupę osób, a po drugie w czasach dosyć już przeszłych. Dzisiaj prawie 100% Polaków nazywa urządzenie które napędza pojazd „silnikiem” a nie „motorem”. Więc tak gwoli sprawiedliwości i ścisłości, to w przypadku nazywania silnika MOTOREM, mamy do czynienia z archaizmem językowym. Czyli właśnie tym na co powołują się przeciwnicy nazwy MOTOR. Więc jest zupełnie odwrotnie niż te osoby sugerują w dyskusjach! Taki mały przykład z autopsji może. Posiadam wykształcenie mechaniczne. Skończyłem szkołę samochodową i jakiś tam czas pracowałem w wyuczonym zawodzie. Pomimo kilku lat pracy w branży samochodowej to może ze dwa razy słyszałem określenie MOTOR użyte do nazywania napędu pojazdu. A było to i tak już lata  temu! Tak tak … już wtedy był to językowy archaizm.

 

   Więc proszę cię kolego … zastanów się … jak to wygląda w twoim przypadku? Czy tu sam do nazywania napędu pojazdu używasz nazwy „motor”? Czy raczej mówisz „silnik”? To właśnie dużo ci uzmysłowi. Określanie silnika MOTOREM jest dzisiaj dużo rzadziej spotykane, niż nazywanie MOTOREM pojazdu o jakim jest ta książka. No … więc to był pierwszy argument.

   

   Dobra … teraz pora na drugi. Nazwa MOTOR w stosunku do pojazdu o którym jest ta książka, funkcjonuje w naszym towarzychu od bardzo … naprawdę bardzo dawna. A można by się nawet pokusić, że od zawsze! Bo od kiedy takie pojazdy pojawiały się w Polsce, były nazywane MOTOR’ami. Funkcjonowały też oczywiście inne nazwy: Motocykiel, Jednoślad, Jednośladowiec, Motocykl i jeszcze parę innych. I nic w tym nadzwyczajnego. Właśnie tak ma się sprawa z wieloma nazwami. Nazywamy przedmioty różnie, w zależności od naszych doświadczeń, skojarzeń, naleciałości regionalnych itd itd. I właśnie już jedynie z tego powodu, że jest to część naszej historii, to ( nawet gdyby nie było żadnych innych argumentów ) wypadało by uszanować nazwę MOTOR. Więc nazywając rzecz trochę górnolotnie, jest to jakaś tam nasza tradycja. Spuścizna motocyklowa. Dzisiaj funkcjonuje wiele nowych określeń. Nazywamy nasze pojazdy Moto, Bajk, Sprzęt, Kółka itd itd. Te nazwy przecież nikogo nie dziwią. Za to często osoby używające bezkrytycznie tych nowomodnych nazw, to właśnie tą starą nazwę jaką jest MOTOR, te osoby wyśmiewają. Dlaczego? O tym może później.

 

   No to jedziemy dalej. Bo niestety dla oburzonych nazwą MOTOR, istnieją kolejne silne argumenty pokazujące że krytykanctwo nie ma w tym przypadku racji bytu. Na ten przykład w leksykonach krzyżówkowych słowo MOTOR ma 50 ( pięćdziesiąt ! ) znaczeń. Są to nie tylko określenia „pojazd jednośladowy samochodowy”, „motocykl” czy „napęd maszyny”. Ale również np „bodziec”, „inspirator” czy „motyw działania”. A więc i tu jest często podawana nazwa MOTOR w kontekście nie tylko napędu, ale również i całego pojazdu. Więc czy krzyżówkowicze to też kretyni, wieśniaki i prostacy? HE?!?

 

   No ale dobra … powyższe przykłady to są jednak wszystko aspekty mało unormowane. Można się spierać o ich zasadność. Więc poszukajmy odpowiedzi wśród językowych fachowców. Co na to wszystko Poloniści? Ano panowie krytykanci i wyczuleni na hiperpoprawność, tu też nici z okazji do ponabijania się z wieśniaków, bo np. taki sobie  Słownik Synonimów ( wyrazów bliskoznacznych ) definiuje sprawę tak : Motocykl – pojęcie nadrzędne. Jednoślad – pojęcie nadrzędne. Pojazd jednośladowy – pojęcie oficjalne. Motor – pojęcie podrzędne. Czyli dość jednoznacznie, co nie? MOTOR jest pojęciem podrzędnym, ALE NIE BŁĘDNYM! I to jest dokładnie sedno omawianej tu sprawy … Panowie Szlachta. Więc doszukiwanie się błędu w nazywaniu pojazdu MOTOR’em, jest zwyczajną nadinterpretacją zasad języka Polskiego! TAK TAK! To nawet nie jest hiperpoprawność. To jest po prostu brak poszanowania zasad języka Polskiego!  Wybaczcie panowie poruszeni nazwą MOTOR, ale definitywnie ciśnie się tu na usta stare powiedzonko: „Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie”. Powołujecie się stale i bez przerwy na poprawność językową, a prawda jest taka, że to wy łamiecie zasadę ustaloną przez Polonistów. Znany i ceniony w środowisku motocyklowym dziennikarz Piotr Surowiec ( vel „Pejser” ) swego czasu również zgłębiał nasz temat. Zaprosił do rozmowy profesora Jana Miodka. Myślę że nikomu w Polsce nie trzeba tłumaczyć kim jest profesor Miodek. Rozmowa tych dwóch dżentelmenów wyglądała następująco:

PEJSER: „Panie profesorze, ale niepokoi nas takie pytanie: czy my mamy MOTOR czy MOTOCYKL ?”

JAN MIODEK: „W moim dzieciństwie wczesnym było jasne, że się mówiło „jazda na motorze”. Tak, jak się jeździło autem. Dzisiaj to auto już wycofało się prawda? Najwyżej jakieś tam autko można kupić dziecku. Ale w języku dorosłych jak ktoś chce – teraz powiem językiem młodzieżowym – „zaszpanować”, to on nie powie, że on ma nowe auto – on powie: „ja mam nowy samochód”.  I podobnie jest z tym MOTOCYKLEM. Ja bym powiedział, że MOTOCYKL nie jest tak obowiązujący w momencie, kiedy ja chcę „zaszpanować”, że znowu użyję tego młodzieżowego określenia, jak samochód czy wóz, ale „MOTOR” jest określeniem dużo bardziej potocznym. Słowo MOTOR jest jednak ciągle poprawnym określeniem MOTOCYKLA w polszczyźnie mniej fachowej.”

    Komentowanie powyższego jest chyba zbędne. Idźmy więc może dalej.

 

     Profesor Miodek nakierował nas na bardzo ważną rzecz uregulowaną przez Polonistów. A mianowicie podział na język OFICJALNY oraz POTOCZNY. No ale czym jest jedno i drugie? Czy jedno to objaw „lepszości” a drugie „gorszości” wypowiadającej się osoby? Są tacy którym oczywiście było by to w smak. Lecz niestety dla nich, jest ciut inaczej. Postrzeganie w kategoriach oceny ( lepiej – gorzej ) jest tu zwyczajnie błędem i to dosyć zasadniczym! Czym są zatem te dwa aspekty naszego języka? Bardzo krótko naświetlając … język oficjalny to język uznany w jakimś kraju, nauczany w szkołach i wykorzystywany w oficjalnych dokumentach na jego terenie. Natomiast język potoczny, to język bezpośredniej komunikacji. Jest przeważnie niezapisywany i charakteryzuje się większą swobodą niż nakazuje norma poprawnościowa. Co bardzo ważne w kontekście naszych rozważań … językiem potocznym posługują się nie tylko robotnicy czy chłopi, ale RÓWNIEŻ intelektualiści, artyści, naukowcy itd itd. Język potoczny, czyli popularnie używany! I tyle moi Państwo! Nie ma tu moi drodzy NIC o jakimkolwiek klasyfikowaniu, szeregowaniu czy wartościowaniu osób ze względu na to czy posługują się formą oficjalną czy potoczną.  NIC A NIC! A rozróżnienie przebiega tu jedynie na poziomie zażyłości osób i miejsca użycia tych dwóch form językowych.

 

   Mało tego … dzisiaj język potoczny coraz częściej wkracza do literatury i oficjalnego obiegu! Czyli mamy zjawisko dokładnie odwrotne temu, co próbują negować ludzie krytykujący nazwę MOTOR w odniesieniu do pojazdu. Niedawno ( w 2014r ) do profesora nauk humanistycznych i profesora nadzwyczajnego Uniwersytetu Warszawskiego, pana Mirosława Bańko skierowano na komputerowym czacie takie oto pytanie: „ … sprawdziłam w słowniku, ale chcę się upewnić. MOTOR to potocznie MOTOCYKL, prawda?” Odpowiedz pana profesora była rozbrajająco zwięzła, prosta i czytelna: „ Może Pani być spokojna. MOTOR to potocznie motocykl”. Wypada wspomnieć, że profesor Bańko to szanowany Polski językoznawca i leksykograf. Był zatrudniony między innymi w PWN gdzie pełnił funkcję redaktora naczelnego Redakcji Słowników Języka Polskiego. Jest autorem bądź współautorem wielu słowników i poradników językowych. Prowadził też internetową poradnię językową. Czy jest sens dyskutować z takim autorytetem językowym? Przecież podważanie opinii takiej osoby to jak rzucanie wyzwania Pudzianowskiemu i twierdzenie że jest mięczakiem. Odważył byś się? Bo ja zdecydowanie nie. I nie dla tego że „Pudziana” lubię, ale zwyczajnie dla tego że Pudzian to zwyczajnie Twardziel i zlał by mnie jak dzieciaka.

 

   No a co na to wszystko PWN? Przypominam, te trzy literki oznaczają Polskie Wydawnictwo Naukowe, założone w 1951roku. Ktoś się ośmieli podważać autorytet tej instytucji? Poniżej dwie definicje z Słownika języka Polskiego:

MOTOCYKL:

– 1. dwukołowy pojazd bez nadwozia, napędzany silnikiem spalinowym, przeznaczony do przewozu jednej lub dwóch osób”.

MOTOR:

– 1. mechanizm przetwarzający energię elektryczną lub cieplną na energię mechaniczną.

– 2. potocznie „ MOTOCYKL ” 

 

   Krótko, treściwie i bez niedomówień, prawda? I tak dokładnie wygląda to wszystko z punktu widzenia Zasad Języka Polskiego! Dlatego zasady te należy szanować i je stosować! A nie wymyślać jakieś „swoje”, które w dodatku z obowiązującymi kolidują i to dosyć zasadniczo. Moim zdaniem powyższe to „Gwóźdź do trumny” dla wyśmiewających nazwę MOTOR!

 

   A więc podsumujmy może ten przydługi już i tak elaboracik. W miejscach, oraz w sytuacjach gdzie należy form OFICJALNYCH używać, takowych używamy! Jak zapewne zauważyłeś, ja jako autor tego co obecnie czytasz, używam z zasady nazwy MOTOCYKL. Ta książka jest wydawnictwem raczej oficjalnym, dlatego wypada mi używać tutaj nazewnictwa oficjalnego, branżowego. I staram się tej zasady trzymać. Ale że my Motocykliści, w naszym własnym towarzystwie, poczuwamy się do jakiegoś niezdefiniowanego braterstwa, to dlatego czasami od tej oficjalnej formy odstępuję i wyrażam się tutaj również językiem potocznym. Mam nadzieję że mi to wybaczysz. A nawet jeżeli cię to obrusza, to ja i tak mam wymówkę. W końcu przecież mieszkam sobie teraz na wsi. I jako „wieśniak” mogę nazywać Motocykl Motorem  😉

 

   Podsumowując trochę … pamiętaj mój Szanowny Kolego, że rozmowa w gronie znających się osób nie wymaga użycia formy oficjalnej. Nawet podczas konwersacji superinteligentnych i niesamowicie kulturalnych osób, rozmowa w języku potocznym nie jest niczym gorszącym. Ale kiedy te osoby będą chciały np. opublikować, lub inaczej jakoś szerzej promować to o czym wcześniej gaworzyły, to już wtedy wypada im używać języka oficjalnego. Pisanie w internecie to podobna sprawa. Komunikacja internetowa jest przecież substytutem prawdziwej rozmowy. Więc gdy piszemy list lub wiadomość do kogoś kogo znamy, śmiało używajmy języka potocznego. Dopiero gdy kierujemy swe słowa do osób z którymi nie łączy nas większa zażyłość, to raczej używajmy form oficjalnych. To samo zresztą tyczy się pisania do firm, urzędów itd. Tu używanie formy potocznej jest zwyczajnie nietaktem.

 

   Więc gdy rozmawiasz z kimś kogo znasz i użył on tego prymitywnego słowa MOTOR, to się tak od razu nie obruszaj na czym świat stoi! Bo używanie nazwy MOTOR w nazywaniu MOTOCYKLA jest poprawne językowo! Masz prawo doznawać dyskomfortu dopiero wtedy, gdy takowe słówko słyszysz tam gdzie relacje z zasady są mocniej oficjalne. Np na jakimś odczycie o bezpieczeństwie na drodze, np. w programie TV lub Radiowym, gdy odwiedzasz piękny salon motocyklowy, albo podczas kontroli drogowej. Tak jak nie użyjesz wtedy słowa DUPA tylko raczej określenia POŚLADKI, tak też nie wypada ci używać w takich sytuacjach nazwy MOTOR, tylko raczej zdecydowanie MOTOCYKL.

 

   Czy powyższe udowadnia że używanie nazwy MOTOR nie jest oznaką braku wiedzy ani nie jest żadną formą buractwa? Ano moim skromnym zdaniem udowadnia. I to raczej dosyć dobitnie. Niestety mam jakąś tam świadomość, że wiele osób będzie nadal mieć powyższe w wielkim poważaniu. Wiedzą swoje, nie przyjmują do wiadomości żadnych argumentów i swoje teorie o „wiejskości” MOTORÓW nadal będą głosić. Mam nadzieję że nie jesteś taką osobą. Że powyższe argumenty do ciebie akurat trafiły. W języku potocznym używanie nazwy motor to żadna ujma na honorze. Nie wstydź się, to nic złego! A osobom które chcą robić ci szkolenie z poprawności języka Polskiego ( gdy nazwiesz swój pojazd MOTOREM ) spróbuj wytłumaczyć to jak zasady na jakie się powołują wyglądają naprawdę. Mądry cię zrozumie. Uparty będzie głupio stał przy swoim. Taki jest świat i zbawić się go nie da. A jeżeli ty sam chcesz być zawsze i wszędzie super poprawny i używasz jedynie form oficjalnych, to też przecież O’K. Masz do tego święte prawo! Ale proszę cię … nie nalatuj na ludzi używających form potocznych tam gdzie są one dopuszczalne. Bo takie twoje zachowanie nie ma uzasadnienia.

 

   Dochodzimy w końcu do pytania, kto i dlaczego tak neguje tę nazwę MOTOR. Czy warto to pytanie w ogóle stawiać i szukać odpowiedzi? Długo się zastanawiałem. Jak pisałem na początku tego rozdziału, najbardziej zależy mi na integracji naszego towarzystwa. A przecież odpowiedź na to pytanie może zrodzić jakiś tam kolejny konflikt. Ktoś się nadal nie będzie zgadzał z tym co napisałem powyżej i będzie dalej dążył do konfrontacji. Ano taka możliwośc istnieje. A czy w takiej książce, w takim razie, należy tak mocno analizować takie rzeczy? Czy w naszych czasach ma jeszcze sens rozmowa o dowartościowywaniu się? Czy ma to coś wspólnego z chęcią zapomnienia o swoich ( wiejskich ) korzeniach? Jednak nie odważę się tutaj na żadną konkretną odpowiedź. Zamiast samodzielnie analizować i wyciągać wnioski pozostawię tą kwestię do twojej oceny.

   

   Na koniec tej nudnawej teoretycznej pogaduchy, wklejam ci drogi czytelniku kilka przykładów argumentacji na „nie”. Są to słowa skierowane personalnie do mnie w trakcie rozmów prowadzonych przeze mnie na ten temat na Motocyklowych portalach internetowych. Zaznaczam … są to kompletne cytaty, bez jakiejkolwiek korekty z mojej strony.

Cytat 1:

– „ … Dawniej za czasów np prl-u kmiecie ze wsi którzy jeździli na „moturach” marki WSK używali słów takich jak: ino, kuń, un zamiast on nazwali motocykl moturem albo też motorem bo prostemu wieśniakowi łatwiej było wymawiać słowo „motor”. Nie byli to żadni pasjonaci motocyklizmu tylko zwykłe buraczane łby dla których był to środek transportu. Ludzie tego typu na ziemniaki mówili zimnioki wiec czego od nich wymagać? Też masz pewnie wieśniackie korzenie wiec powielasz i bronisz wiejskiej gwary i nazywania motocykli motorami…”  „ … mi nie pierdol głupot. Bo w czasach między wojennych ludzie mieli klasę a teraz chodzą po miastach pedały w rurkach których dziadkowie są ze wsi i na motocykle pierdolą „motor”.Kretynem ekstremalnym jestes ty że bronisz wiejskiej niepoprawnej gwary …” „ … byłem kiedyś na wsi i taki koleś tam mówił na swoją JAWE 350 TS motor i jakoś mnie to tak w uszy nie kuło. Ale jak widziałem kolesia na nowiutkiej Hondzie CBR 1000 RR który powiedział że jeździ na motorze to odrazu spojrzałem na jego buty i słoma z

nich wystawała tak samo jak temu wieśniakowi od JAWY.No ale w końcu CBR 1000 RR to fajny motur co nie? Ino droższy od JAWY hahahahaha …”

 Cytat 2:

– „ … ciekawe czym ty jeździleś:) Jeździłeś kiedyś na japończyku co ma więcej niż 150 koni? Weź chłopie daj sobie spokój. Na siłe chcesz udowodnić że motor to motocykl. Motor to z niemieckiego silnik a motocykl to po polsku pojazd silnikowy jednośladowy. Skoro dwie nazwy są naprzemienne to dlaczego wszędzie oficjalnie się pisze motocykl? W piśmiennictwie o motocyklach pisze się motocykl w nauce jazdy na kat A pisze się że motocykl. Jak rejestrujesz pojazd to też rejestrujesz motocyk a nie motor. Jak idziesz do salonu motocyklowego to idziesz do salonu motocyklowego a nie motorowego. Jak kupujesz kask to kupujesz kask motocyklowy a nie motorowy czy też motorniczy. Wiec weź się zastanów a nie zgrywaj mądrali …”  „ … Miodek to dla mnie żaden wyznacznik tego jak się powinno mówić i czy motor to słowo poprawne jeśli chodzi o motocykle. To że jest najbardziej sławnym polonistą nie oznacza że jest najlepszy …” „ … To że słowo motor stało się dla ludzi takich jak ty normalnym określeniem motocykla wynika z faktu iż pełno wieśniaków i ludzi nieświadomych tak mówiło wiec słowo się przyjęło. Ale nie jest to dla mnie poprawna nazwa motocykla i zalatuje mi buractwem. Ja na pierwszym motocyklu jeździłem w wieku 4 lat już jako kierowca i była to Yamaha pw50 a po niej był szereg innych motocykli i sam nie wiem ile ich miałem bo musiał bym na spokojnie policzyć. Obecnie jeżdżę na motocyklu Honda CBR 1000RR model sc59 i wiem jakie słowo jest poprawne czy motor czy motocykl”

 

     Moi drodzy czytelnicy … czy coś tu trzeba jeszcze więcej dodawać?

 

  1. Przepraszam cię Stary za powyższy przydługawy i nudnawy tekst. Jego długość wynika z chęci użycia siły argumentów do poparcia pewnych tez. Wiem wiem … nie takich dysput i informacji szukasz w tej książce. Na swoją obronę mam jedynie to, że poczyniłem i dołączyłem do tej książki ten tekst dlatego, że ta sprawa dzieli Motocyklistów. A przecież jest głupia i nie powinna. Jest to problem z gatunku tych kretyńskich i zupełnie niepotrzebnych. Obiecuję że kończę już przynudzać. Przewracając kolejne kartki tej książki poczujesz już tylko zapach benzyny, smak deszczu i powiew wiatru we włosach.

KOPIOWANIE , CYTOWANIE LUB JAKIEKOLWIEK INNE KORZYSTANIE W CAŁOŚCI LUB CZĘŚCIOWO Z POWYŻSZEGO TEKSTU BEZ ZGODY AUTORA JEST ZABRONIONE !