Kim jestem ?
Ano Przyjacielu … jestem takim samym Motocyklistą jak Ty. Siedzę w tym naszym Motocyklowym Bajzelku od ponad 30 lat. Motocyklami zarazili mnie Dziadek i Ojciec. Wychowałem się ( jak większość moich motocyklowych rówieśników) w garażach i piwnicach. To tam z kumplami składaliśmy motocykle nie mając ani forsy ani profesjonalnych narzędzi. Ale mieliśmy coś innego, zapał i miłość do Motocykli.
Ta zabawa zaczęła się u mnie bardzo wcześnie. W wieku 7 lat przywaliłem swojego pierwszego motodzwona. Skasowałem wtedy doszczętnie maszynę mojego wujka, Jawkę 50 Sport. Potem był okres motocyklowego „dojrzewania”, czyli etap motorowerów i coraz większych „cwajtaktów”. Głownie były to MZ’tki, których miałem coś z 20 sztuk. Ale zdarzały się i Wueski i Jawy. Były jakieś tam małe przygody z weteranami. W wieku 20 lat przyszła fascynacja Czoperami i zakup swojego pierwszego „prawdziwego” motocykla ( Suzuki Intruder VS 700 ). Kupiłem go zarabiając 400 zł miesięcznie, a rata kredytowa za ten Motocykl wynosiła mnie wtedy 450 zł. Przypominam co młodszym Kolegom, że były to czasy gdy Japoński Motocykl na Polskich drogach był naprawdę prawdziwą rzadkością. Mój Intruder był wtedy jedynym takim motocyklem na dzielnicy. To były czasy … 🙂
Gdy byłem już trochę „dojrzalszym” Motocyklistą, przyszedł szał na „ścigi”. Udało mi się trochę tych Motocykli pokasować. To że przeżyłem ten etap zabawy w Motocyklowanie, jest zwyczajnie jakimś cudem. Chociaż kilka razy naprawdę mało brakowało.
Od jakichś 15 lat jestem miłośnikiem marki BMW. Miałem tych Bawarskich kloców trochę. Motocykle BMW są dla mnie wyjątkowe. Ale żeby nie było, nie stronię od innych marek i miałem wiele różnych motocykli. Jestem zdania że każdy Motocyklista jest moją Braterską Duszą, i ocenianie Motocyklistów po posiadanych motocyklach uważam zwyczajnie za skrajny idiotyzm!
Miałem też etap zawodowo związany z motocyklami. Sprowadzałem je do Polski z Zagranicy. Zajmowałem się jakiś czas handlem motocyklami i częściami.
Ksywka „Wódz” nie jest czymś przeze mnie wymyślonym na potrzeby promowania mojego pustego ego. Tą ksywkę wymyślili mi zwyczajnie kumple Motocykliści wieki temu. Pod takim pseudonimem zwyczajnie wielu ludzi z motocyklowych klimatów mnie zna i kojarzy. Dlatego postanowiłem nie kombinować z nazwą dla swoich motocyklowych interesów. Dlatego i mój kemping, i strona, i sklep nazywają się właśnie „U Wodza”.
Mocno zależy mi na integracji Polskich Motocyklistów. To dlatego jakiś czas temu kupiłem działkę w okolicach Żywca i zbudowałem tutaj miejsce, które ( mam nadzieję ) będzie jednoczyć wszystkich zakręconych kolesi ( i koleżanki ) na motocyklach. Zapraszam więc was wszystkich Moi Drodzy, do przyjazdu do mnie na pole namiotowe na odpoczynek. Twardorzeczka leży w BESKIDZIE ŻYWIECKIM i zapewniam was, że jest to wspaniałe miejsce wypadowe na motocyklowe wycieczki po okolicznych górkach i pobliską Słowację.
No i na koniec zapraszam Cię Przyjacielu do mojego sklepu. Znajdziesz tam wykonane przeze mnie grafiki na koszulki motocyklowe. Są tam również inne gadżety, kubki, plecaki, zegary, pościel, naklejki i wiele wiele innych zupełnie niepotrzebnych ci dupereli. Jednak gdy coś z moich prac kupisz, zwyczajnie pomożesz mi ekonomicznie egzystować i polepszać Motocyklowe miejsce jakim jest Beskidzki Port Motocyklowy.
Pozdrawiam was moi Drodzy – LEWA W GÓRZE
Wódz
Zdjęcia
Wódz w obrazkach